Wściekły budzik jak co rano
Z wyra zerwał mnie
Głos : „śniadanie już podano”
W mój mózg wbija się
Tuz za ścianą sąsiad banią
Wita nowy dzień
Tępym wzrokiem patrząc na nią
Mówi: jest OK.!
Sztywna dama na ekranie
Suszy zęby
wszyscy mają jedną manię:
kolorowe sny
rzucam czymś, co jest pod ręką
-trafiam-pryska sen
pokój znów ogarnia ciemność
znowu jest OK.!
Ale wierzę – będzie jutro
wstanie nowy dzień
Gdy o świcie spojrzę w lustro,
powiem: jest OK!
Na scenie życia
w ostatnim rzędzie siedzę tu
znów całkiem sama
na scenie życia toczy się
komedio-dramat
ale nie ze mną w głównej z ról
fabryki marzeń, koniec snu
z mym Vale
ntino inna już
tą scenę gra – nie ja
fortuna dziś nie sprzyja mi
lecz to nie szkodzi
bo wiem którymi szczęście me
drogami chodzi
wystarczy wybrać jedna z nich
i znowu przyjdą lepsze dni
na nocnym niebie płonąć będę
znów tylko ja – i ja
wystarczy tylko wyjść za życia róg
by dostrzec jedną z pośród wielu dróg
by wyczarować swój bajkowy świat
ten zza woalki złotych lat
ku słońcu, czy ze słońcem twarz
skieruję z rana
nieważne – byle tylko zetrzeć
z oczu banał
na skrzyżowaniu życia dróg
pościelę niebo u mych stóp
w swoje ramiona chwytać będę
boski wiatr –ten wiatr
nie będę dłużej siedzieć tu
już całkiem sama
fortuna kołem toczy się
więc dziś wygrana
anioła czy demona twarz
pokażę nocą i za dnia
na nocnym niebie płonąć będę
znów tylko ja – znów ja
fortuna dziś nie sprzyja mi
lecz to nie szkodzi
bo wiem którymi szczęście me
drogami chodzi
wystarczy wybrać jedna z nich
i znowu przyjdą lepsze dni
na nocnym niebie płonąć będę
najjaśniejsza z gwiazd
Strażnik snu
nie mów nic już nie mów nic
otrzyj łzy, no otrzyj łzy
jestem tu, ja jestem tu
tak to ja – twój strażnik snu
zbieram myśli
zbieram słowa
by je wyśnić
we śnie schować
we mnie śnisz, ja w tobie śnię
czujesz jak nadchodzi sen
tego świata całe zło
już odchodzi w senny mrok
zbieram myśli
zbieram słowa
by je wyśnić
we śnie schować
Na huśtawce
z dołu w górę, z góry w dół
aż dech zapiera całkiem
głową wpadam w kłamstwa muł
i znów ląduję w bagniei z całych sił odbijam się
łapię najbliższą gwiazdę
i jest mi dobrze, znika lęk
że mnie zostawisz naglena huśtawce życia tak
miedzy piekłem-niebem trwam
czasem słodycz twoich ust
czasem gorycz cierpkich słównajpierw w górę i znów w dół
zamykam mocno oczy
coraz częściej w duszy ból
może by więc zeskoczyć
